Menu

Kazania Erlo Stegen

Kazania Erlo Stegen

Nawrócenia szamanów; o Duchu Świętym, letniości i prawdziwym upamiętaniu

pola.adria

"Przebudzenie rozpoczyna się ode mnie"

- cytaty z książki o początkach przebudzenia wśród Zulusów. 

 

 (...)

Najpierw szli szamani i czarownice, później — opętani przez złe duchy, także jeden po drugim. Przychodzili oni do nas i mówili, ile jest w nich demonów. W jednych znajdowały się setki, w innych — tysiące. W niektórych mieszkały całe legiony. Wiele demonów mówiło przy tym, że nie wyjdą bez rozlewu krwi. I rzeczywiście, u takich opętanych powstawał duży krwotok zanim zostali uwolnieni.

W tych dniach pytaliśmy wszystkich bez wyjątku:

— Kto powiedział ci o Panu?

— Nikt.

— Czy wiedzieliście wcześniej jeden o drugim?

— Nie, nie wiedzieliśmy.

— Lecz jak się dowiedziałeś, że jesteśmy tutaj? W jaki sposób? Dlaczego przyszedłeś? Kto pobudził cię do tego?

Nikt, ani jeden z przychodzących nie słyszał o tym od kogoś innego. Wszyscy oni bez wyjątku zostali do nas skierowani w sposób nadprzyrodzony. Tak przeżyliśmy w praktyce to, że Duch Święty wchodził do domów oraz mieszkań i dosłownie przyprowadzał ludzi tak, jak czynił to w dniu Pięćdziesiątnicy.

Ludzie mówili: „Nie mieliśmy spokoju, coś wewnątrz pobudzało nas, żeby iść. Tak odczuwaliśmy nasze grzechy, jak nigdy przedtem. Czuliśmy i wiedzieliśmy tylko jedno — trzeba iść i dlatego szliśmy". Jedni mówili nam, że słyszeli głos, który mówił: „Pójdź tam, w to miejsce i tam powiedzą ci, co trzeba robić". Inni mieli widzenia. Przychodzili najróżniejszymi drogami, przychodzili z bliska i z daleka. Niektórzy z nich mieli poranione i opuchnięte nogi, gdyż tygodniami szli do miejsca, w którym wtedy byliśmy. Trwało to dniami i nocami, tak że przez dwa-trzy miesiące prawie nie spaliśmy. Nigdy bym nie pomyślał, że człowiek może tak mało spać. Rozumieliśmy, że może to zrobić tylko Bóg. Często nie mogliśmy też jeść, lecz pomimo to nawet nie czuliśmy zmęczenia. Pan niósł nas tak, jak na skrzydłach orlich.

Wychodząc z drzwi domu w dowolnym czasie dnia lub nocy, spotykaliśmy na podwórku 100, 200 lub 300 osób, które stojąc na ulicy czekały na nas. Okrutni, żądni krwi mężczyźni, którzy przedtem nie chcieli nic słyszeć o chrześcijaństwie, szlochali i płakali jak małe dzieci, jakby ktoś bił ich kijem. Znajdowali się w stanie wstrząsu duchowego i jeśli można tak się wyrazić, byli powaleni na ziemię. Duch Święty otwierał im oczy na ich grzechy, na sprawiedliwość Bożą i na Jego sąd.

— Dlaczego nie idziecie do pracy?— pytaliśmy się ich.

— Nie możemy — odpowiadali. — Nie możemy spać.

— Lecz co się stało?

— Jesteśmy grzesznikami. Czy Bóg może nam wybaczyć? — Ludzie, niewiedzący dotąd, co to znaczy płakać, teraz płakali:

— Czy jest dla nas jeszcze nadzieja? Czy możliwe jest dla nas odpuszczenie?

— Tak — odpowiadaliśmy im.

— Ale mówicie tak, bo nie wiecie, jak strasznie grzeszyliśmy!

Wtedy braliśmy do rąk Biblię i czytaliśmy im z Księgi proroka Izajasza 1:18: „Choć wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją; choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna". W odpowiedzi na to kiwali tylko głowami. Tak głęboką świadomość i upamiętanie dał im Pan.


Duch Święty tak wyraźnie objawiał ludziom ich grzechy, iż niektórzy tracili wiarę, że dla nich jest możliwe odpuszczenie, a my musieliśmy pocieszać i budować ich słowami Pisma. Tak pewien duży człowiek z pogan siedział w pokoju i szlochał tak głośno, że nie mogłem wytrzymać i zostawiwszy wszystko, poszedłem do niego:— Powiedz mi, co się stało?— O! — płakał. — Jestem grzesznikiem! Pozostało parę centymetrów do mego stoczenia się do piekła!

W Ewangelii według Jana 16:7 Jezus mówi: „Lepiej dla was, żebym Ja odszedł. Bo jeśli nie odejdę, Pocieszyciel do was nie przyjdzie". Powstaje pytanie, co uczyni ten Pocieszyciel, jeżeli przyjdzie. Jak On będzie pocieszał ludzi? Biblia odpowiada nam na to tak: „A On, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, i o sprawiedliwości, i o sądzie" (Jan 16:8). I tak, Duch-Pocieszyciel wskaże ludziom na ich grzechy. — Ależ mi pocieszenie!— powiedzą niektórzy. — Tak przecież nie można pocieszać człowieka!— Ale czy wiecie, że Bóg pociesza człowieka inaczej niż to robimy my, ludzie? —Nie, nie! — mówimy. — Pocieszać, ale nie tak! Tylko nie mówmy człowiekowi o jego grzechu! Przecież tak można w ogóle doprowadzić, że straci rozum! — Lecz,drodzy przyjaciele, jeśli pociesza Pan, to posyła On człowiekowi Ducha pocieszenia,który w pierwszej kolejności wskazuje mu na jego grzechy.

Właśnie dlatego trudno jest zrozumieć, jak to jest możliwe, żeby człowiek, który napełniony jest Duchem Świętym, mógł dalej żyć w grzechu. Przecież w tym zawiera się też istota Ducha Świętego, Ducha Pocieszyciela, że wskazuje człowiekowi, po pierwsze — na jego grzechy, i po drugie — na prawdę, sprawiedliwość i sąd. I to rzeczywiście można przeżyć we własnym życiu, jeśli tylko Duch Święty prawdziwie działa. Przeżywasz przy tym takie uczucie, jakby przyszedł dla ciebie dzień sądu. Wtedy ludzie tracą sen, nie mogą jeść, nie mogą pracować. Nie znajdują w niczym spokoju i trwa to do tej pory, póki takie dusze nie przyjdą w wielkiej skrusze swego ducha, będąc całkowicie przekonane o swojej grzeszności.Takich nie budują już wspólne modlitwy upamiętania i wyznanie swoich grzechów w samotności przed Bogiem. Oni nie mają spokoju do tej pory, póki nie ujawnią swojej nieczystości w świetle dziennym, póki w osobistym i głębokim wyznaniu nie nazwą każdego swego grzechu po imieniu.

W praktyce naszej pracy były takie przypadki, kiedy modliliśmy się o całe zgromadzenie, liczące 400 czy 500 osób, prosząc Pana o odpuszczenie grzechów wszystkich i każdego. Kiedy zaś później kończyliśmy nabożeństwo i rozpuszczaliśmy ludzi, to oni nie odchodzili. Siedzieli i płakali, a każdy odczuwał tylko jedną potrzebę — przynieść swoje grzechy w osobistym wyznaniu, nazywając każdy z nich po imieniu. Bez tego nie odczuwali odpuszczenia i uwolnienia. Ogólne wyznanie grzechów i ogólna modlitwa w takich przypadkach, jeżeli można tak się wyrazić, po prostu nie wystarczy.

W Liście do Efezjan 5:13-14 czytamy: „Wszystko to zaś dzięki światłu wychodzi na jaw jako potępienia godne; wszystko bowiem, co się ujawnia, jest światłem".Także w Pierwszym Liście Jana 1:7 jest napisane: „Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości, społeczność mamy ze sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna Jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu".

Widzicie, drodzy przyjaciele! Samo Słowo Boże mówi nam, że krew Jezusa Chrystusa obmywa i oczyszcza nas tylko w tym przypadku, jeżeli chodzimy w światłości. Oczyszczająca moc krwi naszego Zbawiciela objawia się nie wtedy, kiedy ukrywamy nasze grzechy i chodzimy w ciemności, ale wtedy, kiedy ujawniamy je w świetle dziennym i dalej idziemy za Chrystusem w światłości.

 

Źródło: "Przebudzenie rozpoczyna się ode mnie" Ludmiła Plett, s. 66, 67


_____________________________________________

Ta książka jest osobistym opowiadaniem Erlo Stegena — ewangelisty i misjonarza z Południowej Afryki, przez którego Pan darował wielkie przebudzenie duchowe pośród okrutnego i wojowniczego plemienia Zulusów. Przebudzenie, które rozpoczęło się pod koniec 1966 roku, płonie i rozprzestrzenia się coraz dalej, ogarniając nie tylko pozostałe ludy zamieszkujące ten kraj, ale i ludy sąsiednich państw afrykańskich, a także wiele osób w różnych krajach Europy Zachodniej i innych częściach kuli ziemskiej. U podstawy książki legło ponad 20 oryginalnych nagrań magnetofonowych z kazaniami Erlo Stegena w języku niemieckim, wygłoszonych podczas nabożeństw, które odbywały się w różnych miastach Niemiec i na stacji misyjnej Kwasizabantu w RPA, która jest centrum przebudzenia. Tłumaczenia i opracowania literackiego tekstu dokonała Ludmiła Plett.


© Kazania Erlo Stegen
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci